środa, 22 maja 2013

Ciało może stać się pasją.

        Ciało- siedlisko duszy, towarzyszy nam przez cały okres ziemskiego życia (uznaję  bowiem, że nie jesteśmy tylko powierzchną cielesną).




Ciało powinno służyć jako narzędzie do doświadczania, poznawania i uczenia się, jednak nie da się życia przejść szczęśliwie bez obdarzenia miłością swojej fizyczności. Niektórzy odrzucają je, swoją seksualność, jego potrzeby, traktują je z pogardą jedząc beznadziejne jedzenie. Potrafią przejść całe życie nie nawiązując kontaktu z własną cielesnością, często głusi i  niewidomi na jego komunikaty, budzą się dopiero gdy lekceważone ciało daje znać bólem lub chorobom. Złe traktowanie, niezadowolenie z naszego wyglądu, porównywanie się do innych, tłumione złe emocje osłabia nie tylko nasze ciało ale także duszę.
     Odzyskanie połączenia z naszą fizycznością, nauczenie się języka potrzeb oraz pokochanie siebie bez względu na okoliczności, gwarantuje naszej duszy wspaniały dom i miejsce nieograniczonego rozwoju, a przede wszystkim szczęście przepływające przez Ciebie każdego dnia. A przecież każdy z nas szuka na tym świecie desperacko- SZCZĘŚCIA.

      "Życie" (czytaj także jako Bóg, Moc Stwórcza, Najwyższa Inteligencja, czy jak kolwiek sobie życzysz) ofiarowało Ci niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju- Twoje ciało. Spójrz na swoje dłonie, tak zrób to teraz, to są Twoje dłonie, cudowne i niepowtarzalne, tymi dłońmi możesz dotykać z miłością, możesz głaskać ukochaną osobę, czy nawet pupila, możesz dawać pomocną dłoń, ale przecież także możesz nieść destrukcję i zniszczenie. Od Ciebie zależy jaką intencją je obdarzysz. I tak samo dzieje się z całym Twoim ciałem. Napełniając je miłością, spokojem, wdzięcznością ono według Twoich poleceń formuuję się i dostosowuje do Twoich przekonań. Jesteś dokłądnie tym, czym myślisz, że jesteś. 
Nie ma możliwości krzywdzić siebie, poprzez np. złą dietę, samopotempiające myśli, wyrzuty sumienia, obżarstwem w momencie gdy szanujesz i kochasz siebie, bo nie uczynisz tych wszystkich okopieństw ukochanej istocie. To przecież takie logiczne. To wtedy wypływa z Ciebie naturalnie.
Ludzie trudzą się w zwalczaniu swoich złych nawyków, złych przyzwyczajeń ale nie od siły woli to zależy, ale od tego, co sam do siebie czujesz.

         Twoje ciało może stać się Twoją pasją, możesz je kształtować jak tylko zapragniesz, dbać o nie w naturalny sposób, naturalnymi kosmetykami, dobrymi odżywczymi produktami. To jest takie proste :) To jest tak cudownie proste, gdy nie ogranicza nas lęk, gniew, walka, nienawiść.
Jesteś czysty, czysćiutki, w każdej chwili możesz się zresetować i zacząć od nowa, patrzyć  na siebie jak na przepiękne dzieło Boga, Twój Dom. Tylko od Ciebie zależy jak będzie wyglądało i jak Tobie będzie się w nim mieszkało. Potraktu to jako pasję, jako coś co sam tworzysz, bo wszystkie narzędzie jakie do tego potrzebujesz już masz- w swoich emocjach i uczuciach.

  

Z miłością,
Angela :)

wtorek, 21 maja 2013

Deklaracja wolności

Natknęłam się w sieci na piękną deklarację, jako że jest to blog traktujący  o wolności nie może jej tutaj zabraknąć.

DEKLARACJA WOLNOŚCI
My, Wolni Ludzie tej Ziemi
Ogłaszamy Koniec Epoki Niewoli.
Jesteśmy wolni, Jesteśmy samostanowiący,
Jesteśmy samoodpowiedzialni.
Bierzemy odpowiedzialność za Swoje Życie,
za Życie wszystkich Mieszkańców Ziemi i za naszą Planetę.
Ustanawiamy Pokój na Ziemi.
Uwalniamy Planetę od wojen i wszelkiej przemocy.
Ogłaszamy Zwycięstwo Ducha nad Materią.
Deklarujemy wolę Współpracy z Naszymi Braćmi i Siostrami z Kosmosu,
oraz wolę bycia członkiem Galaktycznej Federacji.
Zapraszamy Wszystkich Ludzi
do tworzenia Nowych Struktur politycznych i gospodarczych,
opartych na wzajemnym szacunku, miłości i prawdzie.
To My zmieniamy Nasz Świat,
Dla Dobra Nas Wszystkich i Ziemi.

Rada Wolnych Ludzi
Planety Ziemia

/deklaracja jest ważna z Twoim podpisem fizycznym lub wyrażeniem woli: TAK CHCĘ, ZGADZAM SIĘ, WYRAŻAM ZGODĘ/ deklarację zachowaj dla Siebie, jako dokument wyrażenia Twojej Wolnej Woli na realizację nowych paradygmatów na Ziemi/

      Moją decyzją jest wprowadzanie wyżej tu zamieszczonej klauzury w życie, krok po kroku. Wyrażam zgodę i daje jej możliwość zaistnienia w moim umyśle.
Wystarczy Twoja wola i wewnętrzna zgoda, aby dołączyć do Rady Wolnych Ludzi, którzy pragną dla Planety Najwyższego Odrodzenia. Sama Intencja i zgoda ma już ogromną moc. Im więcej ludzi stworzy w sobie przestrzeń w umyśle na zaistnienie tych prawd, tym szybciej zmanifestuje się na planie fizycznym i cała wolność jaka została nam dana od urodzenia, spowrotem do nas wróci.
    Kreacja ludzka, Twoja kreacja jest tak potężna! I to od CIebie zależy, jak nią pokierujesz i co zaczniesz stwarzać i w jakim świecie będziesz żyć. Jesteś aż tak cudownie wolny :)
Pamiętaj zmiany rozpoczynają się od jednostek, zmiany rozpoczynają się od Ciebie. Wszystko zaczyna się od myśli.

niedziela, 19 maja 2013

Obsesja jedzenia

           Jedzenie jest nieodłącznym elementem życia każdego człowieka- to oczywiste, towarzyszy nam przy celebracji istotnych uroczystości, jako zespolenie rodzinne. Przy jedzeniu spędzamy czas z przyjaciółmi i wynagradzamy siebie jakimś ulubionym przysmakiem. Jego pierwotna rola sprowadza się do dostarczenia nam niezbędnej do życia energii, odżywienie naszego ciała, dostarczenie mu niezbędnych substancji odżywczych i budulcowych.

Dlaczego dla niektórych jedzenie zamienia się w horror, który kontroluje ich zachowanie i nie pozwala racjonalnie myśleć?

Ludzie otyli  uchodzą za ludzi słabych, którym brak silnej woli i konsekwencji. Nie wiedząc jednak, że to właśnie silna wola, odmawianie sobie- doprowadziła ich do obsesji na tle jedzenia.
Największą obsesje na tle jezenia dostają ludzie na dietach, przeważnie 90% ich myśli w ciągu dnia dotyczy jedzenia- jak się kłądą spać już rozmyślają, co zjedzą na śniadanie, walczą by nie zjeść przypadkiem więcej niż sobie zaplanowali na kolacje itd.
To jest choroba Twojego umysłu!


Uczucie ograniczenia w jakiejś kwestii sprawia, że dostajemy obsesji w tym kierunku. Przeważnie po jakimś czasie dany osobnik rzuca się na jedzenie i je bez umiaru. To naturalny mechanizm naszego umysłu i nie świadczy o braku siły czy determinacji, świadczy tylko o złym podejściu o tematu diet. Nie da się z tym wygrać, ponieważ kiedyś musi to jakoś wypłynąć, znaleźć ujście.
Wszystko zaczyna się od nieakceptacji siebie. Tworzymy w naszych umysłach ideał, który nie jest naszą rzeczywistością, dlatego stajemy się nieszczęśliwi chcąc go za wszelką cene uzyskać. Przez ten ideał- potępiasz siebie. CIągle wydajesz się sobie niedoskonały. Porównujesz się ze swoim ideałem- i cały czas czegoś w Tobie brakuje.

Jest to walka ze swoją ciemnością, ze swoim cieniem. To tak jakbyś chiał pozbyć się ciemności w pokoju, nim zapalisz świece. Przecież to niemożliwe, bo rozwiązaniem tutaj jest- świeca. Tak samo jest z Tobą, nie walcz ze swoją ciemnością, a ciemność jest niczym, ona nie istnieje, stworzył ją tylko Twój umysł- bezcielesną masę, nieobecność. Wszystkie Twoje działania służyły walce z- niczym. Masz problem ze swoją cielesnością, walczysz z tym żeby czegoś nie jeść- to jest tylko cień. 

Celebruj siebie, stań się radosnym płomieniem, a wszystko, to co złe zniknie, bo zapalisz świece w swoim sercu. Już teraz będziesz swoim ideałem, nie musisz na niego czekać, bo nic Ci nie brakuje! Istnienie, Wszechświat widzi Cię jako doskonałość, więc dlaczego Ty tego nie robisz? Twój cień jest niematerialny, ale Ty Istniejesz, jesteś prawdziwy, żywy, dlatego rzucasz cień. Ale jaką stratą czasu i energii jest gonienie włąsnego cienia- nigdy go przecież nie dogonisz, zawsze będzie o krok przed Tobą...
Ważne jest zatem na czym się koncentrujesz. Kiedy myślisz o tym, żeby czegoś nie jeść, odmawiasz sobie coś z trudnością, cień- zawsze Cię prześcignie i tworzy w Tobie obsesję, on wtedy Cię zalewa, a Ty jesteś bezsilny, znowu przegrałeś znowu jesteś słaby... nie, nie jesteś słaby, dałeś tylko energię tam gdzie ona nie powinna płynąć. Zasiliłeś coś, co nie istnieje  i w żaden sposób nie możesz się pod tym podpisywać, czuć się z tego powodu przegranym, bo  to całkowicie śmieszne i bez sensu :)

Drugą przyczyną nadmiernej konsumpcji jest zniekształecnie naszego łaknienia przez korporacje produkujące żywność. Do produktów spożywczych dodawane są specjalne substancje podnoszące apetyt, aby spożycie danego produkty było znacznie większe. Oczywiste- my jemy więcej, a oni więcej zarabiają. Dawet zwyczajna używana w wielu domach Vegeta, tzw. warzywko, zawiera glutaminian sodu, który wzmacnia apetyt i uzależnia. Cukier napędza łaknienie, podwyższając poziom insuliny we krwi. Zauważ- zjesz znacznie mniej naturalnych produktów, roślinnych, niż przetworzonych, dosolonych i docukrzonych.
Szybciej odczytasz znaki wysyłane przez najedzone ciało i odstawisz, gdy poczujesz sytość, ponieważ nie ma sztucznego napędzacza. No chyba, że sam z włąsnej woli posypiesz kalafior wegetą lub cukrem (wtedy organizm wysyła zmutowane sygnały, które mówią: zjedz więcej).  Nie bez znaczenia jest decyzja, jaką podejmujesz każdego dnia w wyobrze "Twojego paliwa"...


piątek, 17 maja 2013

Wprowadzanie zmian w życie

WItam Was Wibracyjnie :)

Dziś porozmawiamy o Wibracjach Naturalnej Drogi.



O jakim życiu mówię mając na myśli Naturalną Drogę?
Naturalna oznacza, że jest w harmonii z Naturą, z Matką Ziemią- jak nie trudno się domyślić. Naturalne pożywienie z ziemi, cieszenie się prostymi przyjemnościami, uziemianie się, radowanie przyrodą i spokojnym czasem, robienie tylo tego, co sprzyja naszemu ciału i jego zdrowiu.
Ale oznacza też to, że "wszystko to" przychodzi w naturalny sposób, nie musimy się spinać, by zmienić dietę, by ruszyć tyłek i iść na spacer do lasu, by pomedytować chwilę. Ponieważ potrafimy wprowadzić się w taki stan wibracji, kiedy to wszystko pojawia się samoistnie, z naszej chęci, bez wysiłku.

Cały sęk polega na tym, by pielęgnować Nasze Wibracje.
Uczucie radości, wdzięczności, uznania. Oglądać, słuchać, czytać, to co wprawia nas w dobry nastrój, unikać ludzi i zdarzeń, którzy sprawiają Ci smutek, czy prowokują kłótnię. Patrzyć na siebie z miłością i wyrozumiałością. Słuchać tego, co mówi Twoje ciało.

Wtedy naturalnie następują zmiany: aby utrzymać się w dobrym nastroju- zaczniesz medytować (co możliwe, że kiedyś nie mogłeś się za to zabrać),
odstawisz niezdrowe, tłuste i ciężkostrawne potrawy, na rzecz lekkostrawnych i pożywnych dań,
poczujesz naturalną potrzebę na picie dużo, czystej wody - zamiast słodzonych i gazowanych napojów, czy alkoholu, włączysz do swojego dnia jakąś aktywność fizyczną...

Jeśli zmieniamy się wewnętrznie, zmiany są naturalnym procesem. Nie musisz walczyć i spinać się, by coś osiągnąć. Wejdź na Naturalną Drogę i rozpocznij pracę nad swoją dobrą i harmoniją aurą. To jedyne, co musisz zrobić...

poniedziałek, 13 maja 2013

Wyraźnej w ciemnościach

Każdy wie, że aura półmroku tworzy wyśmienity, niekiedy intymny nastrój.
Dzieję się tak, ponieważ gdy usypiamy i otumaniamy zmysł wzroku to wewnętrzne odczucia smakują głębiej. Świadomie czujemy dotyk, smak, dźwięki, z pozoru normalne i codzienne wrażenia nabierają ostrzejszych konturów i żywszego wyrazu. Nienadarmo się mówi, że niewidomy ma bardziej robudowane inne zmysły, że "dostrzega" coś, co nam umyka.
Znamy klimatyczne restauracje, w których jedliśmy przepyszne jedzenie, przeważnie towarzyszy im półmrok, jakaś przyjemna aura zapalonych świec i kojąca muzyka w tle.
Jedzenie może nie jest tak rewelacyjne jak pamiętasz, i gdybyś jadł je "w normalnej atmosferze" nie zwróciłbyś nawet specjalnie na nie uwagi.
Czy to oznacza, że nasze oczy ograniczają nas od głębszego postrzegania rzeczywistości?
Z tym pytaniem pozostawiam was już samych, a tymczasem zachęcam do częstszego "odcinania się" od wzroku, sami dostrzeżecie różnicę. Może dziś zjedz kolację w świetle świec, poprzytulaj się z ukochaną osobą, doświadczaj, doświadczaj i zgaś w końcu to cholerne światło :)

niedziela, 12 maja 2013

Rytm serca

W ciszy tak głębokiej, w ciszy tak czystej zaklęta jest mowa całego stworzenia. Gdy zamknę oczy, moje myśli zwolnią biegu i zatrzymają się na powolnym i miarowym oddechu słyszę ciszę mojego wnętrza. To najpiękniejsze, co kiedykolwiek słyszałam. Jest tak niewinne i radosne, niczym małe dziecko cieszące się życiem. Trwające tylko w chwili obecnej.
Moje wnętrze jest tak piękne, tak harmonije. Moje serce drgnęło…
Świat jest tak absurdalny w swoich niuansach, tak abstrakcyjnie niepoważny w swoich przekonaniach. Wszystko jest ciszą- przerwą pomiędzy jedną myślą, a drugą,  między jednym słowem, a drugim. Cała moc zawarta jest w tej króciutkiej i niezauważanej pauzy, gdzie przez moment wszystko ustaje, jakby zniknął czas, jakby znikła przestrzeń. Powstaje bezruch w nicości. To już nawet nie doświadczanie, a bycie- bycie w prostocie samego bycia. Bycie w jedności ze wszystkim co było, jest i będzie. Najpiękniejsze chwile to, te proste, w których Twoje serce przepełnia miłość. Jedynie proste serce śpiewa w Harmonii z Bogiem, sprawia, że czujesz się pełny i na nic już nie czekasz, do niczego nie dążysz… po prostu jesteś.

piątek, 10 maja 2013

Dlaczego jedni tyją, a inni jedzą, co chcą?

Witaj :)
Podsumowując ostatni post stwierdzamy, że...
1. Istnieje coś takiego jak wibracja naszego marzenia, płynąć z nią (z prądem) nasze marzenie się spełnia, kiedy zaprzeczamy i usilnie płyniemy pod prąd nasze marzenie wydaje nam się pełne wysiłku i komplikacji, dalekie od realizacji, a jak już udaje się nam osiągnąć cel, to ciężko go utrzymać.

Jak płyniemy z prądem...
-Czujemy się cudownie tacy jacy jesteśmy
-Dokonujemy wyborów z postawy osoby szczupłej
-Widzimy świat oczami osoby szczupłej
-Ćwiczymy z pełną przyjemnością
-Jemy włąnczjąc wszystki kubki smakowe, rozkoszując się daniem
-Nie robimy tego, w co wierzymy, że przyczyni się do naszej otyłości
-Uruchamiamy wewnętrzny proces szczupłości- i ufamy mu, wierząc że każdego dnia stajemy się szczuplejsze, nie wyczekujemy na siłe efektów, oglądając się w lustrze, ważąc i mierząc- bo już jesteś idealna i wszystko dzieje się zgodnie z Twoją wibracją (wiarą).

2. Nasze samopoczucie ma wpływ na nasze ciało.

I od tego punktu możemy rozpocząć temat niezdrowych przekąsek.
Dlaczego niektórzy jedzą WSZYSTKO i wyglądają świetnie? Dlaczego Ty akurat tyjesz od jednego frywolnego dnia, w którym sobie dogadzałaś.

Walczysz ze sobą, by nie zjeść ulubionych lodów, które stoją u Ciebie w zamrażalce.
Dzisiejszy dzień był wyjątkowo nieprzyjemny, niedoż że byłaś na zakupach i we wszystkim wyglądałaś jak foka, to jeszcze Twoje stare dżinsy robią się coraz ciaśniejsze. Masz ochotę poprawić sobie humor. Jednak wiesz, że lody nie są odpowiednim rozwiązaniem, tym bardziej że znowu usiłujesz być na diecie.
Wewnętrzna szamotanina i tak kończy się fiaskiem i londujesz przed telewizorem z kupełkiem ulubionych, śmietankowych lodów.

Prawda jest taka, że nie ma różnicy czy te lody zjesz czy nie. To był Twój wybór, czy zdecydowałaś się na ich konsumpcję. Efekt jaki daje przybranie na wadze jest emocja jaka towarzyszy Ci jedzeniu.
Masz do wyboru:
-Nie zjeść to na co masz ochotę - czuć się wygrana z pokusą Z prądem (jesteś szczupłą osobą nie jedzącą lodów)
-Czujesz się zniechęcona swoim wyglądem i ze zniechęceniem i silną wolą odmawiasz sobie lodów Pod prąd (jesteś osobą otyłą, niekonsumującą lodów)
-Zjeść loda - i mieć poczucie klęski i całkowitego poczucia winy Pod prąd (jesteś otyłą osobą jedzącą lody)
-Zjeść z przyjemnością, dając sobie to co lubisz z całkowitą wolnością Z prądem (jesteś szczupła osobą zajadającą się lodami)

WNIOSEK: Bycie szczupłą równa się poczuciu szczęścia!!!
Same lody w sobie Ciebie nie tuczą, gdy nie nadasz im emocjonalnego bagażu.

Cały sekret polega na tym, by znaleźć klucz do pozytywnych myśli i odczuć, płynących z prądem.
Wszystko stanie się zdecydowanie łatwiejsze, a Twój wybór koncupcji lodów będzie zgodny z Twoim marzeniem. Nie szukaj od razu wyników na planie fizycznym, ale szukaj wewnętrznej spujności, w swoich emocjach, nastroju i postawie.

A tutaj filmik, dieta wg Abrahama, a raczej naturalne gubienie kilogramów jako idealne podsumowanie obu artykułów :)

środa, 8 maja 2013

Prawdziwy sekret diet

Czy należysz do osób wiecznie odchudzających się? Ciągła walka z kilogramami męczy Cię i frustruje, a gdy tylko zaczynasz normalnie jesć odzyskujesz wszystko, co z takim trudem wypracowałaś?
Jeżeli tak, to ten artykuł jest dla Ciebie, dowiedz się w końcu co źle robisz i gdzie leży klucz do Twojej szczupłej sylwetki i szczęśliwej Ciebie.

Jeżeli szukasz kolejnych super ekstra porad dietetycznych i sprawdzonych treningów, wyciskających siódme poty, to muszę Cię rozczarować, w tych tematach rozwiązania szukać nie będziemy. Sama osobiście nie mam nic przed koncepcją zdrowego odżywiania i ruchu dla zdrowia, ale tylko w przypadku gdy daje nam to radość, a nie przymus "dietetycznej udręki".


Jak to wygląda?
Wprowadzasz nową super dietę, po której widzisz efekty, dlatego kontynuujesz, ćwiczysz intensywnie i wszystko jest super. W końcu uzyskujesz swoje idealne kształty. Jednak jakby na to nie spojrzeć, patrzysz na to wszystko co zrobiłaś i z przerażeniem myślisz, że żeby utrzymać obecny stan jeszcze więcej wyskiłku przed Tobą... no tak całkowita zmiana stylu życia, jednak coś w Tobie pęka, bo ile czasu tak można, dostajesz obsesję co możesz zjęść, a co nie. Zdrowe nawyki zamieniają się w paranoiczny strach przed jedzeniem, po jakimś czasie przegrywasz tą "całą walkę" i rzucasz się niczym ciasteczkowy potwór na wszystko co tłuste, słodkie, słone i CAŁKOWICIE NIEDOZOLONE już w Twoim życiu. Z zazdrością patrzysz na koleżanki, które pochłaniają 3 razy więcej pyszności niż Ty i nawet nie myślą o boczkach, udach czy tłustych tyłkach. Stwierdzasz, że jesteś skazana na to ciało, w którym czujesz się fatalnie i nieatrakcyjnie. Jesteś sfrustorowana, że znowu musisz zacząć wszystko od nowa, szukasz jakiś motywacji na stronach, czy blogach oglądasz zdjęcia szczupłych dziewczyn, które odkryły: cudowną i jedyną metodę. Też tak chcesz, wszystko co zaczynasz jeść, (zawsze wydaje Ci się, że w zbyt dużych ilościach) wywołuje w Tobie poczucie winy i klęski, a przez to potrafisz zjeść jeszcze więcej niż autentycznie potrzebujesz. Objeść się aż do pożygania, byle jakoś stłamsić te emocje, a poza tym i tak przecież już wyglądasz jak wieloryb....

Czy skądś to znacz?
To istny koszmar. ISTNY! Odbiera radość z życia i chęć do czekogolwiek. Bo jak można być szczęśliwym w ciele, które nam się nie podoba, nad którym nie możemy zapanować?
Wszyscy wiemy, że to niemożliwe. Możemy się afirmować, motywować do działania, zmuszać do wysiłku, ale to i tak nie działa, bo wszystko kończy się tak samo.
Wiesz dlaczego?
Bo płyniesz pod prąd.

Cały świat jest skonstruowany w bardzo prosty i perfekcyjny sposób. My jako istoty ludzkie na podstawie przeciwieństw na Ziemi widzimy to czego pragniemy, np. doświadczając braku pieniędzy, wiemy wtedy że tych pieniędzy potrzebujemy. Kształtujemy wtedy pragnienie. Nasza Wewnętrzna Istota wie dokładnie, czego potrzebuje do szczęścia. To jest wszystko, to czego pragniesz... szczupła sylewetka, druga połówka, dużo pieniędzy... wszystkie te pragnienia powstają w nas, a my zauważamy je, jako poczucie braku, jako coś czego nie mamy i co musimy dopiero zdobyć i wywalczyć.
Wlaka o szczęście jest całkowitym absurdem! Jak możesz walczyć o coś, co jest Ci dane już od początku Twoich narodzin? Czy myślisz, że Bóg stworzył Ciebie na swoje podobieństwo, po to byś ciągle zmagała się ze zbędnymi kilogramami? Nie, on stworzył Ciebie, żebyś była całkowicie szczęśliwa i żebyś mogła czerpać życie pełnymi garściami, jeść i pić, to na co masz ochotę i czerpać z tego całe pokłady przyjemności!



Czasami to trudno zaakceptować, bo sama wiesz z własnego doświadczenia, że działanie, przynosi rezultaty. Sama pamiętasz, jak kiedyś udało Ci się zgubić zbędne kilogramy przez dietę i aktywność fizyczną.
I oczywiście to 100% prawdy. Jednak jeżeli robisz z tego przymus, coś do czego zmusza Cię Twoja obecna sytuacja, te działania nigdy, ale to przenigdy nie przyniosą upragnionych efektów na stałe, ponieważ samo działanie nie ma wystarczającej mocy.

Zatem zastanawiasz się, co mam zrobić, do czego zmierzam i o co mi właściwie chodzi :)
Zrobić- robić to Ty tak na prawdę nie musisz robić nic.
Wow, brzmi abstrakcyjnie, ale i atrakcyjnie :)

Cały sekret jest w Twoich emocjach. Tylko i wyłącznie one warunkują jak wygląda obecnie Twoje ciało.
Wszystko sprowadza się do dysharmoni tego jak chcesz aby Twoje ciało wyglądało, a jak wygląda. Masz w wyobraźni swój wymarzony ideał, i to kim jesteś teraz, unieszczęśliwia Cię. Każde działanie jakie podejmiesz z tej pozycji strasznie CIę wymęczy i przyniesie mierne rezultaty jak nie żadne.

Przestaw swój umysł na myślenie o sobie w kategoriach szczupłości, wprowadź swój ideał w teraźniejszość i odwróć uwagę od wszystkich negatywności jakie niesie za sobą nadwaga.
Nie możliwe jest, by stworzyć nową rzeczywistość spoglądając wciąż na starą.





Zestrój się ze swoim pragnieniem i przede wszystkim nie czuj na siebie złości, niechęci do swojego ciała. Pokochaj siebie całkowicie, tak jakbyś była już swoim ideałem, najpiękniejszą wersją siebie. Płyń z prądem swojego pragnienia, realizuj je każdego dnia, żyj nim, tak jakby było już faktem.
Pamiętaj, szczęście jest Ci dane od urodzenia, sama je sobie odebrałaś i zmusiłaś się do czegoś, co nie daje Ci przyjemności.


Kiedy zaczniesz płynąć z prądem wszstkie działania na planie fizycznym zaczną przychodzić samoistnie i z radością. Jakaś aktywna fizyczność, zdrowsze posiłki, nowe przepisy na zdrowe dania, dostęp do dietetyczniejszych posiłków, ogarnie Cię fala entuzjazmu, że jesz tak zdrowo i będziesz to robić z ogromną przyjemnością, ktoś zaprosi Cię nagle na rower, może sama zechcesz włączyć jakiś przyjemny dla Ciebie sport do Twojego harmonogramu dnia. Będziesz cała w skowronkach, a gdy przyjdą efekty, już nic Cię nie powstrzyma i polecisz jak burza z tymi kilogramami.

Dzisiaj nie możesz zmienić swojej wagi, ale możesz zmienić swój nastrój i wybrać czy idziesz pod prąd- tyjąc bardziej, albo stresując się dietą i ćwiczeniami, czy z prądem-czując się szczęśliwa w każdej chwili, sama decydując czy chcesz coś zjeść, czy chcesz poćwiczyć bądź nie.
Nie mówie tutaj, żeby usiąść przed tv i sie objadać czipsami, chcę abyś robiła w to, co wierzysz. To Ty masz wybór za każdym razem, Twoje ciało Tobą nie kieruje, nie musisz zjeść 5 litrów lodu w ataku głodu. Jak to mówią, dieta działa- bo wierzysz, że działa. Dlatego nie ma optymalnej diety odchudzającej dla wszystkich, jakby tak było ludzie zastosowali by ją raz i mieli by spokój na reszte życia.
No właście, a co z...

Zachcianki na niedozwolone.
Dlaczego tyjemy od niektórych rzeczy, a inne możemy wcinać spokojnie?
Znam kobiety, co tyją nawet od wody :) Dlaczego tak się dzieje, że niektózy jedzą to, co chcą i ile chcą i nie myślą o kaloriach?

Ten temat przerobimy w następnym artykule :)

*Przepraszam ewentualnych mężczyzn, że pisałam typowo w żeńskiej osobie, oczywiście artykuł tyczy się zarówno kobiet, jak i mężczyzn.



Pamiętajcie Kochani, nic nie musicie, a możecie wszystko :) I płyńmy z prądem- razem :)
Pozdrawiam :)





wtorek, 7 maja 2013

Piękno, które jest Ci dane tylko raz w całym życiu

Witam Cię dzisiejszego dnia, jakikolwiek by nie był i co kolwiek nie widzisz za oknem, zapewniam CIę, że to cudowny dzień :)

Nikt nie ma trudności z dostrzeżeniem piękna w słonecznym, bezchmurnym dniu, gdzie pozytywn energia aż przelewa się hektolitrami dostarczana
z promykami słoneczka.
Gdy na tworze robi się pochmurno, deszczowo, wietrznie, wilgotno jakimi przymiotnikami określamy dany dzień?
Brzydko, nieprzyjemnie, okropnie... aż żyć się odechciewa.
Pogoda ma na niektórych tak ogromny wpływ, że warunkuje ich nastrój i samopoczucie! Mało tego! Nie widzą w tym nic dziwnego!

A co powiesz na myśl, że każdy dzień ma w sobie niepowtarzalne piękno, które jest Ci dane tylko jeden, jedyny raz w całym Twoim życiu?
Tak, dokładnie. Żaden dzień dwa razy się nie powtórzy, nigdy nie będzie dwa razy takiej samej pogody, identycznego ukłądu chmur na niebie, a deszcz nigdy
już więcej nie zapada z taką samą intensywnością.
Ale czy dostrzegasz to?

Pochmurna pogoda dla mnie stwarza przytulny nastrój. Gdy jestem w domu, lubię wtedy spędzać go z bliskimi,
oddając się jej leniwemu tempu, tworząc ciepłą atmosferę w czterech ścianach.
Nieprzyjemna pogoda, a Ty w pracy?
Nie ma nic lepszego do integracyjnego dnia, bo gdy na dworze szaruga ludzie chętniej lgną do siebie. Postaraj się osłodzić im dzień, zamiast narzekać razem na pogodę i złe samopoczucie.

Deszcz za oknem? Nie ma nic piękniejszego jak przytulić się do ukochanej osoby, z wdzięcznością pomyśleć, że nie muszę stać teraz na tym zimnym deszczu
i razem podziwiać malownicze wzory z uderzających kropelek o szybę.
Może brzmi bajkowo, ale czemu by tego nie zrobić :)?
Każdy dzień niesie tą okazję, przyjrzyj mu się dokładniej, ile cudów w sobie skrywa.
A jakie Ty dziś dostrzegasz cuda?





*Zainspirowana londyńską pogodą, emigrantka 3 i pół miesięcznym stażem :)

Następny artykuł: o wibracji odchudzania, czyli dlaczego tyjemy z energetycznego punktu widzenia.
Dość ciągłego gadania o zdrowym i niezdrowym żywieniu, my rozwiązujemy tajemnice dobej przemiany materii u chudzielców i przyjemności jedzenia, które warunkuje idealne kształty... będzie ciekawie :)

Inspiracja rzeczywistością

    Na pochybel wszystkim marzycielom, literatom, sekretowiczom, magikom. Wszystkim warsztatom wyobraźni, które w rzeczy samej są pięknym miejscem pracy, jednak odrywają nas od tzw. „uziemienia”. Dryfując w kosmosie, śniąc na jawie, snując marzenia, tworząc nierealizmy, czy zapominając się odseparowywujemy się od jedynej chwili, która istnieje- od TERAZ.

Z czym kojarzy Ci się rzeczywistość?

    Mi przychodzi na myśl coś przeciętnego, nudnego, pełnego problemów, natarczywym myśleniu o czym co mogło wyglądać lepiej, a nie wyglądało, z szarą codziennością, z myciem garków… i tak dalej, i tak dalej.
Przyłapując się na tak schematycznym myśleniu zauważyłam, że to właśnie uczyniłam z mojej rzeczywistości.
Rzeczywistość sama w sobie jest przepięknym zjawiskiem, bardzo elastycznym, które bez przeszkód poddaje się naszym myślom, tworząc się na miarę naszych potrzeb i sugestii. Rzeczywistość sama w sobie jest całkowitą uwagą ta tym co się dzieje teraz, to nie są nierealne mrzonki naszego umysłu, bo to… właście się dzieję…
To zjawisko jest iście inspirujące, bo Twoja rzeczywistość właśnie została oczyszczona. Jest we wszystkim co teraz widzisz, słyszysz i czujesz.

    Jak wygląda teraz moja? Słyszę przyjemny świergot ptaków za oknem, siedzę wygodnie z opartymi nogami o fotel, popijam zieloną herbatkę z maliną, otacza mnie przyjemny spokój i cisza, przerywana tylko moim stukotem na klawiaturze. Jaką niezmierną rozkosz przyniosła mi teraz moja rzeczywistość, gdy zaczęłam ją zauważać. Sami zobaczcie przecież mogłam przejść obojętnie, machinalnie wypić herbate, nie zauważyć nawet świergotu za oknem, przejrzeć w pośpiechu internet i zirytować się jeszcze, że zostałam sama i zastanawiać się co mogę zaraz robić, żeby się nie nudzić. Cała wartość tego zjawiska polega na tym, że go nie oceniamy lecz zauważamy 

„Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem”. P. Coelho

poniedziałek, 6 maja 2013

Energia jedzenia

Coraz powszechniejszy jest ruch wege w Polsce, dlatego coraz mniej ludzi reaguje zdziwieniem, śmiechem, obelgami, czy monotonnymi dyskusjami- jakby to samego wegetarianina chcieli przekonać do mięsa. Choć zdarza się jeszcze :) Ja zawsze wychodzę z założenia, że nikomu nic nie tłumaczę i nie przekonuję. Tak samo tu nie mam zamiaru pisać o atutach wegetariańskiego ruchu, bo wystarczy wpisać w google. Dla mnie to sprawa bardziej duchowa, bo sam nabiał spożywam, choć sama podziwiam roślinojadków,  wydają mi się tacy „czyści”.
Dlaczego nie jem mięsa? To dla mnie po prostu okurutne. Jeżeli jest coś, co mogę zrobić, by nie spożywać energii okrucieństwa- to zrobię to.
Wszystko w naszym świecie jest energią, ja, ty, rzecz, zwierze, myśl, czy pożywienie. Każda emocja jaką wytwarzasz ma specjalną częstotliwość. Najpotężniejsze są te z podziału na pozytywną i negatywną. Te pomiędzy nie mają aż tak ogromnej mocy, dlatego bo nie zostało w nie włożone aż tak wiele energii. To, w co ile wkłądamy tej energii jest zależne przeważnie od nas samych, bo aż w 99,9%. Aż tyle mamy kontroli nad tym ile damy czemuś uwagi. Wszystko zależy od samokontroli i samoświadomości, bacznej uwagi przy  obserwowaniu swojego umysłu.
Dlaczego nie napisałam w 100%? Bo biorę jeszcze pod uwagę energie zewnętrzne, które mogą- ale nie muszą- mieć na nas wpływ. Trzeba być bardzo świadomycm, żeby nie dac się wplątać w pole innej osoby. Na pewno każdy ma doświadczenie, że wchodzi do jakiegoś pomieszczenia, np. poczekalni u lekarza, gdzie grono narzekających babuleniek siedzi i rozpacza nad swoimi wszystkimi dolegliwościami jakie przez całe życie miały i jakie prawdopodobnie mają i jeszcze będą miały przez najbliższe 50 lat. Często nastrój otoczenia- udziela się, a nasze myśli schodzą na niższe wibracje.
Jest jedna zasada- utrzyma jakąś myśl przez 17 sekund a zaraz do niej dołączy podobna- o tej samej czy zbliżonej częstotliwości. Wiedząc o tym procesie, można go wykorzystać na naszą korzyść. Utrzymaj w umyśle najpozytywniejszą myśl jaka pzychodzi ci waśnie do głowy, wiadomo, że im na niższych częśtotliwościach brodzisz to takich pozytywów dostrzegasz znacznie mniej. Ale to może być coś prostego- np. ładny kolor oczu mijanej dziewczyny na ulicy, przyjemna piosenka, obraz ukochanej osoby w myślach, sam sobie powiedz komplement, albo komuś zupełnie przypadkowo spotkanemu na ulicy, skup się na jesiennym pejzażu kolorowych liści. Wszędzie jest coś pięknego, wystarczy się rozejrzeć. Wtedy, gdy już to zrobisz, zobaczysz jak niesamowicie pracuje Twój system, zaraz do tej myśli dołączy następna i następna pozytywna- w ten sposób sam siebie wzniosłeś na wyższe wibracje.
Co oznaczają wyższe wibracje?
To jakimi wibracjami emanujemy stwarza naszą rzeczywistość, nie tylko ze względu na nasze postrzeganie, choć owszem w dużej mierze- punkt widzenia ma ogromne znaczenie (między innymi dlatego, by pozostać na wysokich energiach). Przede wszystkim jednak  nie każdy sobie zdaje sprawę z mocy jaką ma nasz nastrój- i to nie od punktu psychologicznego, bo fizycznego :) Fizyka kwantowa daje dowody na to, że nasze pole wibracyjne- czyli myśli i emocje kreuję naszą rzeczywistość- czyli Twoje życie. Utrzymując się na wysokich wibracjach- Tworzysz dokładnie życie jakiego pragniesz. Brzmi prosto, jednak każdy z nas wie jak to czasem trudno wychodzi w praktyce :) DLatego na tym blogu będziemy omawiać metody i sposoby jak być zawsze na wysokich wibrach, a w razie spadku- razem będziemy się wspierać, bo jednak nic tak nie działa jak pozytywne wyokoenergetyczne otoczenie :)
Jestem z ludzi, co szukają złotego środka na wszystko- czy to, na zdrowie, na optymalną i zdrową dietę, na pieniądze, na dobre samopoczucie… bo wierzę, że na wszystko jest rozwiązanie, jesteśmy na tej planecie i wszystko, co niezbędnego do pełnego i szczęśliwego życia zostało nam ofiarowane. Czasem tylko ludzie nie umieją się tym w odpowiedni sposób posługiwać lub przez niskie wibracje- nie dostrzegają możliwości :)
Wracając do naszego 0,01% – energia wchłaniana przez pożywienie- równiez ma na nas ogromny wpływ. Wiele konfliktów wewnętrznych, złych emocji, stanów depresyjnych, agresywnych zachowań, czy poczucie „braku kontroli” nad własnym umysłem, bierze się wlaśnie z negatywnej energii pożywienia.
Jak myślisz, czy zwierze, które zostało zabite z premedytacją i niestety- bardzo często z wyjątkowym okrucieństwem- MAŁO TEGO- było jeszcze całkowicie świadome tego co się z nim będzie działo, jak i już samego morderstwa (bo tak, to właśnie jest morderstwo) – emanowało ciepłymi i miłującymi myślami?
Zjadając mięso pochłaniasz wszystkie emocje jakimi ta istota żyła tuż przed śmiercią, a także adrenalinę która skumulowała się w jego ciele (kortyzol- hormon stresu). Tego nie widać, ale na talerzu masz: strach, rozpacz, nienawiść, bezradność, ból, cierpienie. Chcąc nie chcąc te energie mają na Ciebie wpływ. Ale tak, na prawdę Ty dokonałeś wyboru, żeby tak było. Czy ktoś Ci na siłe włożył to mięso na talerz i zmusił Cię do włożenia go do ust?
Ja wybrałam- nie będę jadła niskich wibracji, bo chcę mieć pełną kontrolę nad swoim życiem.
Ludzie lubią rozmawiać i narzekać na to, na co kontroli nie mają- rząd, religia, praca, banki, kolejka na poczcie, zatrute powietrze, pestycydy czy konserwanty w pożywieniu, nałogi… To takie nasze małe polskie zboczenie ;) Bo jeśli ktoś sie boi działania, to szuka powodu. Sama wiem po sobie, że nim się na tym nie przyłapię szukam mnóstwo powodów, które mnie utwierdzą na bezpiecznym gruncie. Jednak tam gdzie jest bezpiecznie- mało się dzieje. Ty dalej jesteś bezradny, a życie Ci się po prostu przydarza, albo co gorsza- Ty się życiu przydarzyłeś, jako jakiś mały efekt uboczny i tak sobie po prostu „egzystujesz w koncie”. Spójrz jakie niesamowite uczucie wolności niesie fakt, że to Ty masz kontrolę- kontrolę nad tym jak żyjesz, nad tym co Ci się przydarza, nad tym jak się czujesz i zachowujesz, nad tym czemu dajesz uwagę, nad tym co wkłądasz do ust, jakie energie wytwarzasz. Cały urodzaj zwany życiem, ziemią jest cały do naszej dyspozycji. My tylko wchodzimy w ciała i wybieramy, czego chcemy doświadczać.
Ból, złość, niemoc, antagonizm, problem goniący problem, wrogość, agresja, depresja, upadające zdrowie- o tym będziemy tylko czytać w książkach i oglądać w telewizji, bo nie tak ma wyglądać nasze życie. Prawda? :)

Naturalna Droga

WITAJ :D
Cieszę się, że już tu jesteś. Nazywam się Angelika, jestem osobą poszukującą swojej naturalnej drogi. Drogi pełnej zdrowia, szczęścia, witalności, drogi w zgodzie z włąsnym sercem i sumieniem. Jestem tutaj po to, byśmy razem mogli budować nasze Naturalne Drogi, wspólnym połączeniem energetycznym zdziałamy znacznie więcej.  Pragnę nadać siłę mojemu słowu, by przedarło się do świadomych i otwartych ludzi.
Ostatnio rynek oszalał przez nowy super- ekstra trend: Ekologiczny styl życia. Marketningowe produkty mianem naturalnych przewracają nam w głowach: kosmetyki, ekologiczne warzywa i owoce, naturalne środki czystości, suplementy… wszystko brzmi ekskluzywnie, a nasza poszerzająca się świadomość ekologiczna motywuje nas do dokonywania nturalnych wyborów. Nie ma w tym nic złego, bo im więcej ludzi z pragnieniem życie w zgodzie naturze tym szybciej znajdziemy się-” w domu”. Człowiek chcąc przechytrzyć naturę- podrobionym jedzeniem, dewastacją naturalnych ekosystemów, budowanie fabryk- niszczących powietrze, którym oddychamy, znaieszczyszczył naturalne zbiorniki wody… dużo tego … wszyscy wiemy jak to wygląda. Prawa natury jednak są nieubłagane, przez nasze zuchwalstwo obruciła się przeciwko nam- a my zaczeliśmy chorować, cierpieć na wszelakie dolegliwości trawienne, skórne, nasze organy nie pracują prawidłowo, wygląd wielu osób nie oszukujmy się- odbiega od przyjętych standardów piękna.
Moim celem: jest pomału wprowadzać w życie zmiany, które pomoga nam znów zharmonizować się z naturą, zbalansować z własnym ja, zjednoczyć ciało, umysł i duszę. Dlaczego? Bo nie tylko nad zdrowiem  i urodą będziemy pracować. Będziemy tu poruszać też tematy świadomości, duszy, serca, otwarcie się na własny cel i sens życia. Tym jest właśnie naturalna droga- zgodą na to kim jestem i życiem według tego co, nam służy. Pragnę abyśmy otwierali się na wiedzę i mądrość naszych serc, by czuć szczęście każdego nawet zwykłego dnia. A więc do dzieła :) Wszystko w naszych rękach!