poniedziałek, 23 września 2013

Cierpienie

Siedziałam sobie pogrążona w smutku, łzy kapały mi po policzkach, a ból wypełniał całą moją istotę. Zupełnie bez jakiejś tragedi, bez jakiegoś powodu, czy dramatu. Czysty ból, z pwodu tego chyba, że istnieje. Znacie to? Beznadziejność swojej osoby, łzawe użalanie się nad swoim nędznym żywotem.
Depresyjność jest dla mnie zawsze kusząca, z łatwością jej ulegam, a potem trzymam ją i wyleczyć nie umiem. Nie umiem, czy nie chcę? No właśnie. Użalanie się, czyli nasza bolesna część to jedna z metod karmienia ega. Dziś usiadłam i zadałam sobie pytanie: Kto cierpi?
Czy to cierpie ja? Skoro ja cierpie, to kto obserwuje to cierpienie, kto je widzi i kto pyta?
To zadane pytanie w tym odpowiednim momencie, odebrało w ułamku sekundy cały ból, a do mnie doszło zrozumienie, że skoro ja obserwuje cierpiącego, to nim nie jestem, nie muszę być. Niesamowite, bo walczyłam z tym, biłam to, waliłam, tłumaczyłam, pocieszałam, a to jedno pytanie spowodowało uśmiech na mojej twarzy.
Nie jestem swoim cierpieniem :)
Niby oczywiste, ale gdy siedzimy po pachy w dramacie, ciężko nam co kolwiek wytłumaczyć. Wtedy trzeba poczuć. Zamknęłam oczy, poczułam całe swoje ciało, swój ból i zadałam to pytanie. Moment oddzielenia przyszedł gwałtownie i niespodziewanie. Dziękuję za to :) Dziękuję, że jestem czymś więcej i potrafię to dostrzec :)

4 komentarze:

  1. kiedy ogarniają mnie takie nastroje idę się upić (tzn. piję w swojej sypialni). a potem idę spać. rano głowa pęka, ale psychicznie jest lepiej

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie życie jest proste : )
    Dzięki !

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówią,że wszelkie odpowiedzi są w nas,,nie zawsze jednak wiemy jak w siebie zaglądnąć:)
    a warto:):

    OdpowiedzUsuń
  4. Mówią,że wszelkie odpowiedzi są w nas,,nie zawsze jednak wiemy jak w siebie zaglądnąć:)
    a warto:):

    OdpowiedzUsuń