czwartek, 5 września 2013

Pragnienia kobiecego serca

                Nie ulega wątpliwości, że wszystko w czym jestem teraz miało mi się przydarzyć. Kiedyś myślałam, że nie potrzebuje nic więcej do szczęścia- jak bycia z kimś, bycia kochaną. I owszem daje to ogromną wartość mojemu życiu, jednak doświadczyłam na włąsnej skóze, że nie daje spełnienia. Wiedziałąm o tym, jednak inaczej jest uczyć się na własnych doświadczeniach, niż z kart mądrych książek. Moje wszystkie przemyślenia, dążenia I poszukiwania można zamknąć w jednym- zaproszenie szczęśćia na stałe do swojego życia. Nic tak naprawdę poza tym mnie nie interesuje. I może to dobrze, nawet bardzo dobrze, bo za każdym razem dowiaduje się czegoś nowego o rzeczywistości, o sobie. Taką drogą przecież szedł Budda I inni oświeceni mistrzowie- szukanie szczęścia. Obalanie mitów materialnych uciech, fizycznych przyjemności. Nic nie jest bowiem stałe, na końcu zawsze czeka śmierć.
Jakże wiele rzeczy wiem, jednak ich nie rozumiem. Zrozumienie pojawia się w momecie doświaczania I zaobserwowania. Co z tego, że wiedziałam, że miłość nie daje spełnienia- chciałam jej doświadczyć, co z tego że wiedziałąm, że pieniądze- to złuda szczęścia- chciałam ich doświadczyć. Tak samo jest wiele rzeczy, których chce teraz.
Taka pustka tkwi w tym osiąganiu na planie fizycznym. Pustka, która nic nie daje, ale jednak chcemy, by to co z zewnątrz sprzyjało temu co wewnątrz. Nie daje to szczęści na stałe, bo nic co zewnętrzne nie ma takiego prawa, takiej mocy ale jednak nasze ludzkie ega odczuwają braki.
Mówią, że to dobrze jak człowiek nigdy nie osiądzie na laurach, że jesteśmy ludźmi celu, lubimy osiągać. Owszem. Tacy ludzie w społeczeństwie uznawani są za ludzi sukcesu. Ludzie sławni, bogaci, piękni ciałem ale ja nie szukam tego typu doświadczeń, są bowiem marne, niesatysfakcjonują mnie. Może moja dusza była na tej planecie wcześniej I doświadczała tego wszystkiego, że zawsze patrze na wszystko szukając drugiego dna, jakiejś lekcji. Choć czasem zdarza mi się narzekac na moją obecną rzeczywistość- chyba jak każdemu, wiem że jestem w niej, bo miałam tu być. I tak na prawdę nikt poza mną nie jest w stanie tego zrozumieć. Co z tego, że ludzie zawsze mają tysiąc rad I spostrzeżeń, tysiąc opcji dla mnie, jak oni nigdy nie będą w mojej skórze, nie zobaczą tego co ja widzę, nie usłyszą tego, co ja słyszę. Nie zrozumieją mojego smutku, lęku, czy radości.
Niszczy to całą teorię o romantyźmie, jaką zasiewa się do serc młodych dziewcząt, zasypując nas romansidłami, ze wszystkich stron. Nie powiem sama uwielbiam piękne romantyczne historie, bollywoody, czy nawet lekkie książeczki typu I żyli długo I szczęśliwie. Jednak rzeczywistość jest brutalna- nie ma takiej osoby, która by uczyniła Cię szczęśliwą, przeważnie wszystkie nasze traumy, lęki I bolączki wylewamy w związkach, oczekując że partner ukoi nasze wszystkie cierpienia. Co na początku, wydaje się nawet fajne, “o tak, pomogę ci, uleczę cię”, jednak nie daje to stałej ulgi, a po czasie wręcz odpycha od nas ukochanego.
I myśle nawet bardziej o kobietach, bo to kobiece serca od wieków pragną romansu, pragniemy być pięknymi, kochanymi I wielbionymi. Często czekamy na tego księcia- jak na zbawienie, a potem w rozgoryczeniu pierzemy mu skarpetki, robimy obiady, zmywamy gary. Czujemy się oszukane. Nie jesteśmy już tymi pięknymi, kwitnącymi seksbombami, poza którymi nasi faceci świata nie widzieli. Jeteśmy złośliwe, marudne, konfliktowe, a wszystko to dlatego, że nasze nadzieje zostały zawiedzione. I w gruncie rzeczy to nie wina mężczyzn. Oni sami są w tym pogubieni, bo my jesteśmy już inne... to nie ta sama, promienna kobieta w jakiej się zakochałem... 

 
Dlatego moją misją jest porzucać pragnienia tego typu, pragnienia naszej ego strony. Czasem są one tak silne I tak bolesne, że trzeba dawać sobie czasu I zrozumienia, więcej hojności (jak w poście niżej :)).
Czy to znaczy, że mamy przestać szukać miłości? Nie, wręcz przeciwnie. Trzeba doświadczać, trzeba czuć I na własnej skórze się przekonać. Oznacza to jedynie tyle, że wcale nie musimy czuć sę rozgoryczone I niespełnione, bo szczęście istnieje, nie możemy tylko obarczać odpowiedzialnością innego człowieka za nasze własne, a dalej zawzięcie podąrzać drogą do odkrycia go. Związki przeważnie funkcjonują w trybie sinusoidy- raz jest cudnie, a raz okropnie. Raz czujemy się jak w niebie, żeby zaraz trzaskać drzwiami I rzucać walizkami gotowe skończyć to raz na zawsze. Stabilizacje można uzyskać tylko wtedy, gdy świadomi nie będziemy uzależniać się od partnera, od tego czy da nam szczęście, czy gniew. Same zadecydujemy o sobie, I nie poprzestaniemy poszukiwań naszego szczęścia. Wtedy nasz partner nie będzie nam zawadzał, a stanie się towarzyszem w drodze. No chyba, że jesteśmy w związku z zazdrosnym maniakiem, tyranem, czy gościem, który chce mieć nas całkowicie pod kontrolą. Wtedy takie związki się rozpadną, bo były budowane na niezdrowych fundamentach. Ale nie ma czego żałować. Życie udowania, że podjęcie takich decyzji doprowadza nas do takich sytuacji I do takich ludzi, że wręcz dziękujemy sobie, że odeszliśmy.
Szukajcie szcześcia, to najciekawsza I najpiękniejsza podróż, wynagradzająca wszystko, co złe. Sprawia, że na wszystko patrzymy bardziej z dystansu. Wszystko bowiem, co robiliśmy, doświadczaliśmy zdarzało się żeby je znaleźć.

3 komentarze:

  1. Angela . . . podpisuję się obiema rękami pod każdym Twoim słowem.
    Wyglądasz na bardzo młodą osobę a to co piszesz jest niebywale dojrzałe.
    Bardzo się cieszę, że odnalazłam Cię w sieci i że chcesz dzielić się swoimi przemyśleniami. Zawsze będę tu chętnie zaglądać, mimo że nie zawsze będę się odzywać. Do tego co piszesz tak naprawdę nie trzeba już żadnego komentarza.

    Pozdrawiam jesiennie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję kochana :) Po prostu dziękuję :) Jesteś moją pierwszą oficjalną czytelniczką, hihi :) Bardzo się cieszę, że jesteś. Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pragnienia mam ich od cholery i na nich się zazwyczaj kończy.

    Kilka pytań bez odpowiedzi, kilka pragnień i nadziei. Jak każdego obracającego się w sferze 'obsesja jedzenia'? A co ty sądzisz na ten temat? --> dzisiejsza-nadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń