czwartek, 4 września 2014

Wewnętrzny dom

      Kiedy zamykam się we własnej ciszy, we własnej przestrzeni- nasycam się przyjemnym spokojem, który wypływa z wnętrza mego i przenika mój cały świat.
 Mam wrażenie jakby za zasłoną tej ciszy, lub w samym jej centrum- znajdował się Mój Dom.




Ten dom, do którego wszyscy zmierzamy, zagubieni w hałasie.
 
Ten dom, nie czeka na mnie w przyszłości, nie czeka też po śmierci, nie jest wiszącą w powietrzu obietnicą, w której pokładam nadzieje.

Ten dom, nigdy nie został mi nawet zabrany...

Przecież to niemożliwe, by Bóg wypościł Cię w ten niebezpieczny świat- i powiedział: "Nie dam ci domu, znajdź go sobie, zbuduj, stwórz..." lub "zasłuż sobie...".
Bóg tak bardzo mnie kocha, że dał mi wszystko.
Dał mi Mój Dom, moje schronienie, moje sacrum wewnątrz... nigdy niczego mi nie braknie, choć umysł mówi co innego, zawsze mam wszystko. Na próżno szukać więc jego namiastki w zewnętrznych iluzjach, nietrwałych i zmiennych.

Tego bezpiecznego schronienia, budowanego ciszą- nie spali ogień, nie porwie wichura, czy nie pochłonie woda. Nie zabierze go także czas, ani śmierć... nic nie jest w stanie go dotknąć.

Jeśli tylko świat i życie doczesne znów Cię pochłania, goni od problemu do problemu. Każe podjąć tysiąc decyzji na już. Absorbuje Cię, że nawet nie zauważasz, gdzie umyka Twój czas.... Zostaw to.
Puść. Wróć do domu. Do swojej ciszy. Nawet te pare chwil wytchnienia i zrozumienia są cenniejsze niż jakakolwiek decyzja podjęta ze stanowiska umysłu.
Na ten moment wyłącz rozbiegany umysł, on nigdy nie wie, co jest zgodne z Twoim istnieniem.
Istnienie, które jest ponad czas i horyzont, ponad myśl ludzką i kosmos, ponad wszystkim co widzialne, słyszalne, a już tym bardziej namacalne.  Poczuj to...
Umysł myśli racjonalnie, logicznie, płytko... Twoja wewnętrzna mądrość jest ponad to wszystko.  Wejdź w to. To jest tu, zaraz... w ciszy...
Stan umysłu i tak jest chwilowy na jakiś czas, zmieni się prędzej czy później. Mówią, że ludzie dojrzewają z wiekiem, bo mają za sobą już niektóre stany... ale wiedz, że jest coś ponad te wszystkie etapy. Nie musisz się po nich błąkać jak wszyscy... nie odkrywając nic nowego. Nie słuchaj tego, a patrz ponad to.
Twój Dom jest TU.
Zaufaj.


"Kiedy tracisz kontakt z wewnętrzną CISZĄ, tracisz kontakt ze sobą.
Kiedy tracisz kontakt ze sobą, zatracasz się w świecie"


E. Tolle

piątek, 20 czerwca 2014

Wałuchaj się w tą pieśń...



Życie gra melodie nieprzerwanym rytmem, jakże piękna i radosna to muzyka, jakże wypełniająca mnie do granic, tak że niczego już nie potrzebuję i niczego już nie szukam. Jedyne czego pragnę to wyrażać siebie w tańcu do tej muzyki. Ta muzyka gra nieprzerwanie, jednak to ja co jakiś czas przestaje słuchać i zamieram, wsłuchana w zgniłe i zastałe myśli zasłaniające jej brzmienie.

W ułudzie widzę bezruch, a przecież wszystko tańczy.
W ułudzie widzę koniec, a przecież wszystko jest początkiem.
W ułudzie widzę zamęt, a przecież wszystko jest doskonałym porządkiem.
W ułudzie widzę bezsens, a przecież nie ma nic poza teraz.

 

czwartek, 19 czerwca 2014

Życie to przygoda :)



Czy możemy do tego życia podejść jak do śmiesznego żartu i przygody? Jak do kaprysu? Bawić się nim, a nie siłować? Iść tam, gdzie mamy ochotę i rzucać to, co się nam nie podoba? Jestem jak ta cyganka tańcząca w deszczu, bosa, z zamkniętymi oczami porusza się w rytmie spadających kropel. Szalona i radosna. Idziesz ze mną?

środa, 18 czerwca 2014

jedna myśl w tej chwili

Jakiś wiatr przewiał zatłoczony umysł.
Wskrzeszający jest fakt uświadamiający jak zwykły, najzwyklejszy dzień może być ekstazą. Tak czystą radością płynącą z samego bycia lub zwyczajnym szarym dniem, na którego koniec czekamy jak najprędzej.
Jakaś jedna mała wewnętrzna decyzja zmienia cały Twój odbiór dzisiejszego... jutrzejszego dnia, a co za tym idzie- Twojego życia, osobowości, rzeczywistości. Wszystko zależy od decyzji jaką podejmiesz w ułamku sekundy- którą myśl wybiorę, a więc jak zareaguje, i dalej jaką myśl na jakiś temat czy sytuacje będę w sobie nosił i pielęgnował. Czy będę bił się z tym co mnie spotyka i otacza, czy dam się temu ponieść jako ciekawej przygodzie, w której wszystko i zarazem nic się może zdarzyć.
Jesteśmy tu żeby doświadczać, a nie wszystko oceniać i dementować :)

piątek, 21 lutego 2014

środa, 12 lutego 2014

Marzycielem być.



Nie mogę chyba czytać książek, pod odpływam w krainy fantazji, a potem tworze coś w mojej głowie, prowadzę dialogi i wyobrażam sobie sytuacje, jakbym była ich bohaterką. Już dawno tak nie miałam, obudziło się we mnie... marzycielstwo. Stara Angelika, która z tą głową w chmurach przechodziła wczesne lata swojej młodości. Na zewnątrz zimna skorupa, a wewnątrz rozszalałe histrorie, dramaty i hormony J Ale nic nie było rzeczywiste. Potem gdy życie dało mi więcej doświadczeń i zamiast grać scenariusze wyimaginowanej rzeczywistości, zaczęłam tworzyć własne. I świat marzycielstwa został odsunięty. Wszystko było rzeczowe. Tak sobie myślę, że marzycielstwo jest dość paskudnym towarzyszem, choć tak porywającym i kuszącym. Bo gdy potem siadasz, rozglądasz się po swoim świecie, masz nieodparte wrażenie, że czegoś w nim brakuje. A przecież wszystko jest tak idealne, nie w szczegółach- bo takie nie jest u nikogo, ale na prawdę- wszystko jest na swoim miejscu. Świat jest pięny sam w sobie. Marzyciele to artyści, ludzie poezji, literaci, muzycy, malarze... Czyż nie? Zawsze ta cecha tak ładnie się kojarzy, taki uśmiech wyowłuje, taką delkatność wprowadza.
 Ale czy marzyciel to człowiek spełniony? Czy jest to człowiek szczęśliwy? To ktoś, kto nie może znaleźć spełnienia, czegoś szuka, ciągle chce być gdzie indziej niż jest...
Nie chcę besztać marzycieli, którzy przeżywają kilka żyć jednocześnie. Bo ma to swoje piękno. Ileż emocji można w sobie wywołać siedząc samemu we własnym towarzystwie. Kocham emocje, kocham nawet te smutne. Są takie ludzkie ...  ubarwiają nasze życie, czyż nie?