sobota, 23 maja 2015

Najbardziej szczęśliwa jestem sama. Wtedy muszę.

Najbardziej szczęśliwa jestem sama. Wtedy musze, bo nie ma niko kto by mnie pocieszył, czy usczęśliwił. Całe moje szczęście jest w moich rękach.
Zdanie sobie z tego sprawy, było jak zapalenie lamki w moim umyśle. Przecież tak wiele razy boimy się tej samotności, unikamy jej za wszelką cenę...


Wtedy robię to, co chcę i nie czuję czyjejś presji, że nie jestem "jakaś", wtedy nie czuję się winna, że wybieram spędzać czas z książką, muzyką, w ciszy i medytacji, niż w głośnym towarzystwie pijąc piwo. Jestem sobą i sprawia mi to największą radość, wtedy jestem prawdziwie szczęśliwa...
Tak ciężko znaleźć innych, którzy rozumieją mój naturalny stan i harmonizują z nim. Toteż bliżej mi do samotności, niż do nawiązania spójnej i stałej relacji...

Choć wielu ludzi przewija się przez moje życie i witam ich z otwartymi ramionami. Ludzie także wiele wnoszą i pozostawiają...

Lubie być sama, to chyba najlepsze towarzystwo jakie odkryłam w swoim życiu. Bez urazy, kochani.
Oczywiście, człowiek to istota stadna i nie powinniśmy się odizolowywać na dłuższą metę i od wszystkich.
Jednak ja nie potrzebuje zbyt dużo ludzi w swoim życiu, zbyt bardzo cenię sobie swoją przestrzeń i kto się w niej pojawia.
A w ciszy i samotności, za każdym razem odkrywam coraz więcej mądrości i błogości.
Tej mądrości pobieranej z samego źródła, a nie powielanej z ust do ust przez ludzi.



Nie mam na myli bycie samemu i uciekanie w różnego rodzaju rozkojarzacze i zabijacze czasu- TV, facebook, zakupy,gry video. Bycie samemu w czystce i pustce tylko ma prawdziwą wartość.
Jeśli nauczymy się być sami z własną ciszą, nauczymy się żyć w harmonii ze światem i innymi...


Jak Wy rozumiecie "bycie samemu"?